Strona 1 z 2 • Znaleziono 61 postów • 1, 2

Zobacz cały wątek

Cytat: Brawo. Mozna sie spodzeiwac jakiegos koncertu niedlugo?


Pewnie tak Hmm....a może jeszcze lepiej Szykujemy się do pierwszego w Jaśle przeglądu piosenki turystyczne ,studenckiej, poozji śpiewanej (to wszystko się mieści powiedzmy w jednym) i to i to można śpiewać przy ognisku hihihi. nie robiąc obciachu
Pewnie będzie jakiś zaproszony zespół może SDM eeech fajowo by było.
Co do płytki to zapraszam do nabywania...warto, no a my zaczniemy spłacać akustyka hihihi....nooo a my zamiast myśleć o finansach gralibyśmy muzyczkę )
Pozdrawiam
A... jeszcze kontakt:
gg. : l10295788
Data: 2008-11-22, 17:12
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Muzyka
Odpowiedzi: 18
Wyświetleń 361

 

Zobacz cały wątek

Kochani Irek Wójcicki zwany Messaliną, jeden z dóch liderów EKT Gdynia zapadł na ciężką chorobę. Walczy właśnie z nowotworem, jest po kilku operacjach i miejmy nadzieję, że ostatnich...
Jeśli wszystko będzie OK czeka go teraz kosztowna rehabilitacja.

PROŚBa!!!
Roześlijcie tą prośbę o wsparcie dla niego gdzie się tylko da

Szczegóły można znaleźć na szantymaniak.pl

lub na

Jeśli kochacie "Bar w beskidzie" i inne przeboje turystyczne EKT
i chcielibyście by Messal wrócił na scenę wspomóżcie akcję szantymaniaków

Może uda się zorganizować także przez środowiska turystyczne
koncerty piosenki turystycznej ze zbiórką na Messala.

Ave
Data: Sro 30 Sie, 2006
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Nie tylko o górach
Wyświetleń 731

Zobacz cały wątek

Uczelniany Klub Turystyczny "Mimochodek" jest jak najbardziej otwarty na taką współpracę między klubami.
A swoją drogą zapraszamy na Koncert "W górach jest wszystko co Kocham", który odbędzie się 25 marca 2006 r. w Centrum Klutury przy ul. Peowiaków 12 w w Lublinie o godzinie 18.00. Wystąpią zespoły śpiewające piosenki turystyczne i poezję śpiewaną. Bilety w cenie 10 zł-ulgowy i 15 zł-normalny można nabyć w BORT PTTK i Oddziale Miejskim PTTK w Lublinie (ul. Rynek 8 ) oraz przed koncertem. Organizatorami koncertu są: UKT Mimochodek, Fundacja "W górach jest wszystko co Kocham" i Centrum Kultury w Lublinie. Więcej informacji:
Lukasz z Mimochodka
Data: 2006-03-15, 18:57
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Ogólne
Odpowiedzi: 76
Wyświetleń 19051

Zobacz cały wątek

Dziś zostałysmy poproszone przez księdza Czecha o pomoc w przeprowadzeniu spotkania w rocznice PTTK. Ze wstępnych wiadomości wiem, że ma to sie odbyć 8.12 (piątek) o godz. 14:00 w Oratorium św. Kingi. X Czech obiecał nam zwolnienie z lekcji w tym dniu, gdyż napewno trzeba by było wczesniej tam być, poćwiczyć czy coś przygotować. Miałybyśmy tam w przerwach śpiewać piosenki turystyczne (np. "w górach jest wszystko co kocham" - jakby ktoś to znał to byłabym wdzięczna za jakieś materiały tzn. tekst, chwyty czy mp3) i inne piosenki które znamy a które trzeba by było wczesniej poćwiczyć i wybrać z naszych śpiewników lub nauczyc się;) to co?? co Wy o tym myślicie??;) prosze odpiszcie koniecznie, bo jakby co to musze odmówić w miare szybko.
pozdrawiam:*
Ewa
Data: 2006-11-30, 15:23
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Chórek
Odpowiedzi: 8
Wyświetleń 628

Zobacz cały wątek

Ja z taką małą propozycją;)
nie ograniczajcie sie do środowiska żeglarsko-szantowego- jakby ono wielkie nie było. W wielkiej młodości miałam zaszczyt byćna pierwszym (dla mnie rzecz jasna;) koncercie EKT i było to na YApie- festiwalu piosenki turystycznej. Wielu ludziom z półświatka "turystczno-górskiego" Messol jest znany, jest lubiany, ba! nawet uwielbiany. Może spróbowac uderzyć w kierunku środowiska Yapowo-Bzunowego, bo tam też wielu chętnych do pomocy się znajdzie, a niekoniecznie musza wiedzieć o sytuacji, gdyż na szantymaniaka po prostu nie wchodza z taką częstotliwością jak żeglarze - szantymeni.
Tak na pierwszy rzut będą to koła studenckie przewodników beskidzkich i sudeckich, koła turystyczne (kajakowy Bystrze, Hawiarska Koliba - tu podziałam ja, tak szybko jak tylko ekipa HK wróci z wakacji, co powinno być w nastepnym tygodniu), strona e-gory- jedna z najczęsciej odwiedzanych, strony festiwali typu Bazuna czy Yapa.

pamiętajcie, ze Messol to ostatecznie część składowa Ekskluzywnego Klubu TURYSTYCZNEGO - i duża część wielbicieli prawie kompletnie nie kojarzy go z szantami;)))- jakkolwiek by to irracjonalnie nie brzmiało.
Data: 2006-08-25, 20:48
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Akcja "Dar dla Messaliny"
Odpowiedzi: 33
Wyświetleń 19486

Zobacz cały wątek

Cytat: ...Przemądrzalec jest zwierzęciem płci jak najbardziej męskiej, często z brodą... Ubarwienie różne, zależne od podgatunku: najstarsze lub najbardziej hermetyczne przemądrzalce nadal preferują wełniane swetry, flanele sprzed dwudziestu lat oraz dżynsy. Szczególnym przypadkiem jest przemądrzalec w czerwonym swetrze...



Niestety mylisz się co do mojego ubioru. Nie noszę ani wełnianego ani też czerwonego swetra i spodni dżinsowych jak w cytowanym felietonie. Widać jesteś daltonistą, bo na prezentowanych fotkach jestem w swetrze koloru purpurowego z odcieniem fioletowym, a nie czerwonym. Nie potrafisz też odróżnić wełny od anilany. Nigdy nie byłem dzierżawcą schroniska i nie przesiadywałem cicho w kącie, a przebywałem zawsze z grupą, np. śpiewając wspólnie piosenki turystyczne i grając na gitarze, nigdy nie snułem opowieści o wyprawach w Himalaje ani nie wygłaszałem farmazonów o wręcz boskiej doskonałości wszystkich przewodników tatrzańskich itp.

Co do napastliwości i wymądrzania się, to ten opisany typ sapiens montanus major pasuje akurat do Ciebie jak ulał. Zresztą jak w znanym przysłowiu: "uderz w stół, a nożyce się odezwą". Byłem pewien, że nie wytrzymasz i się odezwiesz. No i ujawniłeś się tu jako pierwszy przemądrzalec górski. Kto następny w kolejce?
Data: 2005-02-22, 23:42
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Inne góry i pagóry
Odpowiedzi: 28
Wyświetleń 3554

Zobacz cały wątek

Cytat: Gdzieś tam z tego mojego środowiska harcerskiego wyłonił się zespół Wierchy, który najpierw śpiewał piosenki turystyczne ale potem zaczęli śpiewać szanty, kilku znajomych zaczeło śpiewać z KOGOTO.


Świetnie pamiętam Zespół Wierchy - Tramsia czy Grażynkę - choć bardziej interesowała ich piosenka turystyczna.
Moja przygoda z Szantami zaczęła się również w harcerstwie, choć dosyć późno, gdy byłem jeszcze w "zielonych" śpiewaliśmy raczej piosenkę turystyczną i harcerską, los sprawił że znalazłem się 32 Harcerskiej Drużynie Wodnej z Katowic i tam poznałem i pokochałem szanty :)
Przypadkiem też usłyszałem utwory Kogoto w radiu, a wiele lat później zupełnym przypadkiem poznałem szefową zespołu (dzięki Ci Warzyc), i tak zaczęła się moja przygoda ze śpiewaniem szant...
Dla ciekawostki; Tomasz Tramś z Wierchów jest autorem jednego z tekstów które śpiewały Wierchy po nich Kogoto a teraz Jeże choć już nieco przerobiony...
Wierchy też niestety nie oparły się komercjalizacji i zmieniły nazwę na "The Tops" niestety nie wyszło im to na dobre, no ale jeśli Tonamy mogli nazwać się Voices :) :) :)
Ech stare dobre czasy, Mrufa odezwij się do mnie na maila, na pewno się znamy z hufca, chętnie pogadam o pięknych latach :)
Pozdrawiam wszystkich harcerzy!
Tod
pwd
Data: 2006-07-26, 17:01
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Żeglarstwo i sport, harcerstwo
Odpowiedzi: 92
Wyświetleń 36205

Zobacz cały wątek

Cytat:To bardzo miłe że w Staszowie prężnie działa harcerstwo. Ja z harcerstwa pamiętam tylko p.Bróga z SP 2 jak rozpoczynał rok szkolny w harcerskim mundurku. Hehe, pamięta ktoś jeszcze ?
Mam natomiast pytanko do druha komendanta. W jaki sposób kultywujecie tradycje patrona? No i dlaczego nie wybraliście staszowskiego 2 PPleg (pytam z ciekawości. Nie zamierzam się kłócić)


Po pierwsze: nie jestem komendantem (może kiedyś hehe ) - jestem przybocznym (zastępcą drużynowego) w 7.Staszowskiej Drużynie Harcerskiej im. 2. Pułku Strzelców Podhalańskich
Po drugie: p. Bróga pamiętam... ale w harcerskim mundurze niestety nigdy go nie widziałem... a co do stwierdzenia że w Staszowie harcerstwo działa "prężnie" - kłóciłbym się...
Po trzecie: dlaczego nie 2. PPLeg? Hmm... Bo 2. PSP Tak się kiedyś zastanwiałem jakie formacje WP walczyły w okolicach Staszowa w '39, ku mojemu zdziwieniu okazało się była to 22. Dywizja Piechoty Górskiej (wchodząca w skład Armii "Kraków"). Nadając naszej drużynie takie, a nie inne imię chcieliśmy uczcić pamięć wszystkich żołnierzy 22. DPG - została ona rozbita przez Niemców wycofując się z kierunku Rytwian na Staszów, a ostatnia narada jej dowódców miała miejsce 10 IX 39 w lesie koło wsi Sichów...
Po czwarte: 7.SDH dąży do zdobycia specjalności Proobronnej - Strzeleckiej, więc taki patron jest tu jak najbardziej na miejscu.
Cytat:te piosenki w śpiewniku drużyny to wygłupy czy taki styl życia?


Te piosenki to ani wygłupy ani styl życia. To są piosenki turystyczne - śpiewamy je bo umiemy i lubimy; nie ograniczamy naszego może trochę "niegrzecznego" repertuaru, ale na pewno śpiewanie takich czy innych piosenek nie ma wpływu na nasze podejście do 10. punktu Prawa Harcerskiego! Naprawdę zdziwiło mnie to pytanie...
Data: Cz, 26 sie 04, 10:38
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Miasto i powiat
Odpowiedzi: 176
Wyświetleń 12902

Zobacz cały wątek

Sie macie, ludzie

Poruszę jeszcze sprawę dla mnie wybitnie istotną, mianowicie radośnie brzmiący temat gitary.

Po pierwsze primo: jeśli nie chcecie przez cały wyjazd słuchać wyłącznie bluesa, to ODBIJCIE NA KSERO wasze ulubione kawałki WRAZ Z AKORDAMI. Dlaczego tak Ano dlatego, że ja słabo znam piosenki turystyczne i tzw. ogniskowe, a odbitki tekstów lepiej nosić, niż śpiewniki z okładkami, zbędnymi piosenkami, itd..

Po drugie primo: dzisiaj na próbę przytroczyłem gitarę do plecaka tylko ze śpiworem, karimatą i namiotem, który też będę taszczył - i powiem że to już nieco waży, i zajmuje sporo miejsca, więc trzeba się na poważnie i grupowo zastanowić czy branie jej ma sens. Ja ze swej strony deklaruję się że będę na niej grał i mało marudził przy noszeniu, ale ostrzegam że mogą mimo to być pewne problemy, dodatkowo nie każdy zapewne lubi muzykę, itd..

Inna sprawa że to chyba będzie pierwsza zimówka muzyczna, a w razie poważnych problemów zostawimy instrument u Jędrka w chacie, albo zabierze ją Karusia wracając do wawy (o ile się zgodzi). To jak

Pozdrawiam,
P.
Data: 2008-02-06, 15:37
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Forum ogólne
Odpowiedzi: 110
Wyświetleń 3370
Cytat:To bardzo miłe że w Staszowie prężnie działa harcerstwo. Ja z harcerstwa pamiętam tylko p.Bróga z SP 2 jak rozpoczynał rok szkolny w harcerskim mundurku. Hehe, pamięta ktoś jeszcze ?
Mam natomiast pytanko do druha komendanta. W jaki sposób kultywujecie tradycje patrona? No i dlaczego nie wybraliście staszowskiego 2 PPleg (pytam z ciekawości. Nie zamierzam się kłócić)


Po pierwsze: nie jestem komendantem (może kiedyś hehe ) - jestem przybocznym (zastępcą drużynowego) w 7.Staszowskiej Drużynie Harcerskiej im. 2. Pułku Strzelców Podhalańskich
Po drugie: p. Bróga pamiętam... ale w harcerskim mundurze niestety nigdy go nie widziałem... a co do stwierdzenia że w Staszowie harcerstwo działa "prężnie" - kłóciłbym się...
Po trzecie: dlaczego nie 2. PPLeg? Hmm... Bo 2. PSP Tak się kiedyś zastanwiałem jakie formacje WP walczyły w okolicach Staszowa w '39, ku mojemu zdziwieniu okazało się była to 22. Dywizja Piechoty Górskiej (wchodząca w skład Armii "Kraków"). Nadając naszej drużynie takie, a nie inne imię chcieliśmy uczcić pamięć wszystkich żołnierzy 22. DPG - została ona rozbita przez Niemców wycofując się z kierunku Rytwian na Staszów, a ostatnia narada jej dowódców miała miejsce 10 IX 39 w lesie koło wsi Sichów...
Po czwarte: 7.SDH dąży do zdobycia specjalności Proobronnej - Strzeleckiej, więc taki patron jest tu jak najbardziej na miejscu.
Cytat:te piosenki w śpiewniku drużyny to wygłupy czy taki styl życia?


Te piosenki to ani wygłupy ani styl życia. To są piosenki turystyczne - śpiewamy je bo umiemy i lubimy; nie ograniczamy naszego może trochę "niegrzecznego" repertuaru, ale na pewno śpiewanie takich czy innych piosenek nie ma wpływu na nasze podejście do 10. punktu Prawa Harcerskiego! Naprawdę zdziwiło mnie to pytanie...
Cytat: ...Przemądrzalec jest zwierzęciem płci jak najbardziej męskiej, często z brodą... Ubarwienie różne, zależne od podgatunku: najstarsze lub najbardziej hermetyczne przemądrzalce nadal preferują wełniane swetry, flanele sprzed dwudziestu lat oraz dżynsy. Szczególnym przypadkiem jest przemądrzalec w czerwonym swetrze...



Niestety mylisz się co do mojego ubioru. Nie noszę ani wełnianego ani też czerwonego swetra i spodni dżinsowych jak w cytowanym felietonie. Widać jesteś daltonistą, bo na prezentowanych fotkach jestem w swetrze koloru purpurowego z odcieniem fioletowym, a nie czerwonym. Nie potrafisz też odróżnić wełny od anilany. Nigdy nie byłem dzierżawcą schroniska i nie przesiadywałem cicho w kącie, a przebywałem zawsze z grupą, np. śpiewając wspólnie piosenki turystyczne i grając na gitarze, nigdy nie snułem opowieści o wyprawach w Himalaje ani nie wygłaszałem farmazonów o wręcz boskiej doskonałości wszystkich przewodników tatrzańskich itp.

Co do napastliwości i wymądrzania się, to ten opisany typ sapiens montanus major pasuje akurat do Ciebie jak ulał. Zresztą jak w znanym przysłowiu: "uderz w stół, a nożyce się odezwą". Byłem pewien, że nie wytrzymasz i się odezwiesz. No i ujawniłeś się tu jako pierwszy przemądrzalec górski. Kto następny w kolejce?

Zobacz cały wątek

Moja przygoda z szantami także zaczęła się przy harcerskich ogniskach. Nawet któryś z naszych harcerskich festiwali był festiwalem szantowym, gdzie każda drużyna musiała przygotować przynajmniej dwie pieśni związane z morzem. Oprócz pieśni harcerskich i turystycznych szanta gdzieś tam zawsze mi towarzyszyła - dopiero potem dowiedziałam się o istnieniu zespołów szantowych takich jak Cztery Refy, Stare Dzwony, Ryczace Dwudziestki, Krewni i Znajomi Królika, Mechanicy Szanty i inne.
Całkiem przypadkiem trafiłam na koncert Czterech Refów i dowiedziałam się o takim festiwalu jak Tratwa (wtedy była to jeszcze dwudniowa impreza).
Gdzieś tam z tego mojego środowiska harcerskiego wyłonił się zespół Wierchy, który najpierw śpiewał piosenki turystyczne ale potem zaczęli śpiewać szanty, kilku znajomych zaczeło śpiewać z KOGOTO.
Nastąpił taki czas, że wycofałam się ze środowiska harcerskiego i jakoś słuchanie szant na żywo poszło gdzieś w kąt, ale zawsze przy większych porządkach lubiłam sobie puścić szanty.
Stało się tak, że niedawno spotkałam ekipę, która jeździ na koncerty szantowe no i znow coś tam odżyło.
Zawsze marzyłam, by pojechac do Krakowa na Shanties - w zeszłym roku udało mi sie te marzenie zrealizować.
Data: 2006-07-24, 19:58
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Żeglarstwo i sport, harcerstwo
Odpowiedzi: 92
Wyświetleń 36205

Zobacz cały wątek

Cytat: czytam ten temat i w sumie ze jestem laikiem ( bez patentu ^^ nigdy na Mazurach mnie nie było... JESZCZE :D ) to nie powinienem mieć zdania :P ale sie wypowiem a co ! Myślę że śpiew pieśni żeglarskich powinien być jednym z elementów kursów ( obozów ) przygotowawczych. Wtedy pływając bo Mazurach wyrobili by w sobie ten odpowiedni odruch... ;) pozdrawiam :]



Powiem Ci szczerze, że na przykład na obozach, na których ja szkolę, śpiewamy tylko szanty (no może tylko to mocne, ale przede wszystkim). Integracja dzieci rozpoczyna się właśnie przy ognisku, gdzie każda załoga dostaje w łapki śpiewnik i ktoś (czyt: obecnie ja) im pokazuje, co to są szanty i z czym to się je. Nie mówię, że jest to super profesjonalnie, ale jest. A jeśli tylko trafia się jakiś sensowny koncert plenerowy, to się dzieciaki zabiera.
Ale nie w każdej szkole żeglowania tak jest, a szkoda. Też się zgadzam, że powinno to być elementem wyszkolenia. Jako fragment hmm... etyki i etykiety? Nie wiem sama.

Ale wszyscy w sobie niestety nie wyrobią tego odruchu. Wszak nie każdy potrafi śpiewać... i nie jest w stanie nauczyć swoich przyjaciół nie-żeglarzy, których zabrał na rejs, piosenek adekwatnych do sytuacji. I wtedy niestety śpiewają przy ognisku o czterech pancernych i o stokrotce... Przyznaję, że czasem trafia się na ludzi, którzy nie śpiewają szant, tylko na przykład piękne piosenki turystyczne i w ogóle utwory z epoki sprzed moich narodzin. Wtedy siadam i zasłuchuję się, bo tacy ludzie też są wspaniali. Tym niemniej prawda jest taka, że coraz rzadziej spotykam ludzi, śpiewających szanty na Mazurach przy ognisku... A może po prostu nie mam szczęścia?
Data: 2007-06-05, 13:04
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Rozmowy o pieśniach mórz i oceanów
Odpowiedzi: 182
Wyświetleń 38671

Zobacz cały wątek

Nie powiem - ciekawa dyskusja:-)

Cobh Maritime Song Festival - to jak mi się zdaje festiwal taki jakiś "szantowy" - w każdym razie tak czytam na stronach Szantymaniaka.

Gdzieś tam też przeczytałam (ale chyba w innym temacie), że za granicą się na tym znają.

A tu czytam sobie dalej na Szantymaniaku:
"To, jak mawia Pat Sheridan, "jedyny festiwal w Irlandii, gdzie tak głośno słychać szanty". Dodam od siebie - jedyny, jaki znam, gdzie obok folkowych gwiazd, takich jak Sharon Shannon, Eleanor McEvoy, Patrick Street, śpiewają szantymeni: Johnny Collins i Jim Mageean, gdzie słychać także polskie zespoły żeglarskie (Banana Boat, Prawdziwe Perły) i (sic!) turystyczne (Siudma Góra)."

No i fajnie!!!!

Na boisku piłkarskim może wystapić zespół szantowy, na festiwalu szantowym (tym przecież ZAGRANICZNYM" zespół piosenki turystycznej czy też "folkowiec" obok "szantymena".
No i co z tego?
Jakoś się w tym Cobh nie pogryźli do tej pory - choć jak czytałam wypowiedź mn'a - tam się (za granicą) na tym znają.
Widać tak - bo nie skaczą sobie do oczu jak koguty.

Pszczyna - BRAWO i
Data: 2009-02-09, 20:17
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Recenzje i wrażenia z koncertów i festiwali
Odpowiedzi: 77
Wyświetleń 3304
Hmmm... mi się wydaje że jest dobrze tak jak jest. Jeśli ktoś ma inną wizję - proszę o w miarę szybkie nadsyłanie projektów. Jak wiadomo czas się kończy w szybkim tempie... BTW, wątpię żeby aż tak wiele osób oglądających te dyplomy znało piosenki turystyczne i tym samym wiedziało że fragmenty te pochodzą z różnych piosenek. Chodzi o wytworzenie klimatu a nie o ciągłość tematyczną...

Zobacz cały wątek

Przedstawiam moją propozycję śpiewnika zlotowego.

PIOSENKI LUDOWE I REGIONALNE

1. Masorz.
2. Góralu czy Ci nie żal.
3. Szła dzieweczka do laseczka.
4. Pobili się dwaj górale.
5. W murowanej piwnicy.
6. Hej bystra woda.
7. Idzie dysc.
8. Orawa, Orawa.
9. Tam nad Wisłą w dolinie.
10. Zielony mosteczek.
11. Głęboka studzienka.
12. Malowany wóz.
13. Płynie Wisła płynie.

PIOSENKI TURYSTYCZNE

1. Hej przyjaciele.
2. Stokrotka.
3. Grosza nie mam.
4. Kawiarska koliba.
5. Jak dobrze nam.
6. Obozowe tango.
7. Płonie ognisko w lesie.
8. Płonie ognisko i szumią knieje.
9. Mazury.

PIOSENKI ŻOŁNIERSKIE

1. Czerwone słoneczko.
2. O mój rozmarynie.
3. Serce w plecaku.
4. Ułani, ułani.
5. Czerwony pas.
6. Piechota.
7. Wojenko, wojenko.
8. Pałacyk Michla.

RÓŻNE

1. Kołysanka.
2. Komu dzwonią.
3. Czarne oczy.
4. Czerwona jarzębina.
5. Sokoły. (Ukraina).
6. Gdzie ta keja.
7. Morskie opowieści.
8. Bosman.
9. Cicha woda.
10. Monika dziewczyna ratownika.
11. Córka rybaka.
12. Zabrałaś serce moje.
13. Złoty pierścionek.
14. Na strażnicy
15. Walercia.
16. Cygan.
17. Powiedz stary gdzieś Ty był.
18. Przepijemy naszej babci.
19. Upływa szybko życie.
20. My cyganie.
21. Rolnicza dola.
22. Samba sikoreczka.
23. Odpowie Ci wiatr.
24. W piwnicznej izbie.
25. Pije Kuba do Jakuba.
26. Pieśń pożegnalna.

Jestem otwarty na wszelkie propozycje umieszczenia w śpiewniku kolejnych tekstów piosenek. Proszę o podawanie tytułów. jeden z większych śpiewników dostępnych w internecie. Tam też można sporo wygrzebać. Przy sporządzaniu spisu kierowałem się powszechną znajomością melodii poszczególnych piosenek i tak też proponuję czynić przy zgłaszaniu kolejnych tekstów do umieszczenia w śpiewniku.
Data: Nie Cze 22, 2008 12:16 pm
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Zloty i spotkania
Odpowiedzi: 19
Wyświetleń 2131
Jesiennie słucham utworów Wolnej Grupy Bukowina. Ale ostatnio wzięło mnie na to, czego dawno nie słuchałem, tzn. na Wilki i Roberta Gawlińskiego. Poza tym Turnau (ech Kraków... :) ), czasem SDM i inne tzw. "piosenki turystyczne". A tak mniej jesiennie, to Tilt, Sztywny Pal Azji, Evanescence, no i taki podobno mało znany Harlem

Zobacz cały wątek

Hmmm... mi się wydaje że jest dobrze tak jak jest. Jeśli ktoś ma inną wizję - proszę o w miarę szybkie nadsyłanie projektów. Jak wiadomo czas się kończy w szybkim tempie... BTW, wątpię żeby aż tak wiele osób oglądających te dyplomy znało piosenki turystyczne i tym samym wiedziało że fragmenty te pochodzą z różnych piosenek. Chodzi o wytworzenie klimatu a nie o ciągłość tematyczną...
Data: 2006-02-21, 11:07
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Archiwum
Odpowiedzi: 352
Wyświetleń 49978

Zobacz cały wątek

Hejka wszystkim, tworzymy żeński kwartet. Gramy i spiewamy piosenki turystyczne, wpraszamy sie do was, przyjedziemy w piątek na Katarzynki, a przy okazji pogramy i pośpiewamy . Do zobaczenia w schronisku na Wielkiej Raczy.
Asia & Ania & Kinga & Małgosia
Data: Sob 02 Wrz, 2006
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Imprezy
Odpowiedzi: 12
Wyświetleń 1687

Zobacz cały wątek

Jesiennie słucham utworów Wolnej Grupy Bukowina. Ale ostatnio wzięło mnie na to, czego dawno nie słuchałem, tzn. na Wilki i Roberta Gawlińskiego. Poza tym Turnau (ech Kraków... :) ), czasem SDM i inne tzw. "piosenki turystyczne". A tak mniej jesiennie, to Tilt, Sztywny Pal Azji, Evanescence, no i taki podobno mało znany Harlem
Data: 2007-12-01, 19:44
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: HYDE PARK
Odpowiedzi: 21
Wyświetleń 2308

Zobacz cały wątek

Przejrzałem dość uważnie kilka ciekawych wątków na niniejszym forum, szczególnie tych dotyczących budowy "piecyków" gitarowych (oczywiście honor dla tych, którzy je robią w technice lampowej). I tak sobie myślę, że chyba mam pytanie, którego jeszcze tu dokładnie nikt nie rozkodował publicznie.

Otóż poszukuję małego gabarytami nagłośnienia typu "piecyk" mającego co najmniej dwa kanały: jeden do gitary akustycznej (nie musi mieć żadnych przesterów, itd., tutaj efekty robi mi Yamaha Magicstomp Acoustic), drugi kanał (optymalnie z efektem pogłosowym) dla mikrofonu dynamicznego. Byłoby pięknie gdyby takie cudo ważyło w okolicach max. 10-12kg dzięki czemu ból w kręgosłupie nas dopadnie po prostu później

Podobnym wynalazkiem jest np. Roland AC-60 (jednak jego 8" głośniczki nie do końca dawały radę basowym składnikom dźwięku mojej gitary - tak szczerze mówiąc jest to klasyk Alhambra 5P z wbudowanym przetwornikiem pasywnym firmy Schatten no i po drodze ma jeszcze wspomnianą Yamahę Magicstomp), czy AER Compact 60. Jednak ceny tych urządzeń są odwrotnie proporcjonalne do ich wagi.

No i teraz postawię precyzyjnie problem:
szukam ew. schematu (czy też chyba raczej schematów), który pozwoli mi zbudować podobne cudo (minimum te dwa kanały, chociaż nie obraziłbym się za 2-3 kanały na wokal i ze 2 liniowe), sprzęt służyłby do nagłaśniania niewielkich imprez, muzyka w tonie spokojniejszym niż hard-rock raczej ballady, szanty, piosenki turystyczne, itd.
Oczywiście jest wysokie prawdopodobieństwo, że wariant z użyciem lampek brzmiałby o niebo lepiej, ale myślę, że na początek coś jednak prostszego, może wariant lampowy jako ew. rozwinięcie.

Generalnie sądzę, że taki niewielki scalonym w jednej kolumnie sprzęt ucieszyłby sporą rzeszę użytkowników gitar i wokalu w naszym kraju, niestety obecnie cena propozycji fabrycznych jest jeszcze jakby lekko zniechęcająca )) Co ciekawe, taki Roland AC-60 wyceniany u nas w sklepach na poziomie circa 1700zł z VAT w USA ma cenę sprzedaży na poziomie ok. 410-420$ (co daje około 1000zł przy obecnym kursie walut). Chyba jednak rzeczywiście Amerykanom trzeba wysłać te śpiworki, co to je proponował za Jaruzelskiego tzw. rzecznik Urban ))

Pozdrawiam Szanownych Forumowiczów
Data: 01-12-2007, 03:26
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Elektronika Gitarowa
Odpowiedzi: 1
Wyświetleń 1015

Zobacz cały wątek

hmm.. ja tez bardzo lubię szanty i piosenki turystyczne "zaraziłam się" nimi przez harcerstwo
Data: Sob Sty 14, 2006 4:47 pm
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Hobby
Odpowiedzi: 10
Wyświetleń 1009

Zobacz cały wątek

oprócz Comy
happysad, Kult, Hey, Nirvana, troszke Metalliki, piosenki turystyczne, żeglarskie
no i... muzyki poważnej słucham na prawde.
Data: Nie Lip 03, 2005 5:48 pm
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: MUZYKA
Odpowiedzi: 1449
Wyświetleń 52817

Zobacz cały wątek

Jeszcze co do Skierniewic.
Wystapi tam zespół Bez Pestek, który zawiązał się tylko na ten jeden występ.

Godz.14.15 "Na turystyczną nutkę" Zespół BEZ PESTEK z Jastrzębia Zdroju, (ale tak naprawdę powinno pisać z Mazur)

Ciekawostką jest to, że organizatorzy festynu spotykali ich na Mazurach, jak przy ognisku śpiewali piosenki turystyczne i złozyli im propozycję nie do odrzucenia, po prostu nie przyjeli odmowy.
W zespole wystąpi mój brat Ryszard i dlatego proszę forumowiczów o wsparcie ich podczas występu.

Fotka z przygotowań przed występem, brak na zdjęciu trzeciego wykonawcy, który dołączyć ma podczas wystepu.
Data: Czw Wrz 13, 2007 12:13 pm
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: 80s Party
Odpowiedzi: 213
Wyświetleń 28594

Zobacz cały wątek

problem polega jednak na tym ze Ci co spiewaja (he he) te rockowe kawalki myslac ze to proste piosenki , strasznie je kalecza głosowo jak i instrumentalnie dorabiajac do utworu 3 chwyty i myslac ze to wystarczy
tragedia
i ciśnie mi sie -jakaznowu piosenka turystyczna , turystyczne to moga byc wyprawy, wyjazdy, itp
sa buty do turystyki i odzież do uprawiania turystyki.....
a piosenka jest np o tematyce turystycznej a nie kurde grane wsio przy ognisku to kurde piosenka turystyczna -az mi nie dobrze
Data: Pią Wrz 19, 2008 1:22 pm
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Muzyka
Odpowiedzi: 46
Wyświetleń 1096

Zobacz cały wątek

Nie rozumiem was... Nikt was nie zmusza do słuchania, śpiewania ani nikt nie powinen was męczyć tym jeśli nie macie ochoty. Ciekawa jestem czy naprawdę kiedyś posłuchaliście gitary... Ja bardzo lubię grać sobie na gitarce przy ognisku, najczęściej repertuarem jest SDM, ale zdarzają się piosenki tzw. turystyczne Chyba nic w nich złego... A przecież nie zbrodnią będzie zagranie ich czasem, bo przynzajmy że przy nich większość ludzi się dobrze bawi i ich więszość ludzi zna...
Ale nie ukrywam że wolę przedział poezji śpiewanej to jest dopiero muzyka... Ogień, gwiazdy, gitara.. "...Czarny blues o czwartej nad ranem..."
Data: Pon, Lut 19, 2007 17:02
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Hyde Park
Odpowiedzi: 63
Wyświetleń 5477

Zobacz cały wątek

Dorzucę swoje trzy grosze, chociaż anim piękna anim młoda (jak Potas)...

Pierwsze ogniska prześpiewane do rana, pierwsze koncerty to wspomnienie z harcerstwa. Bieszczady, obóz stanicy legnickiej w Wetlinie i pierwsze Wołosate, więc siłą rzeczy Wołosatki.

Sdm męczony do bólu na wszystkich imprezach drużyny, stąd mam chyba uraz, ale z rozpoznawalnością się zgodzę.

WGB nr 1! Nawet komentować nie będę. Klasyka i już!
DGD nr 2! Za Sierpień, Czas powrotów, Zakurzone drogi, Pielgrzyma, Na ziarnku maku i inne.
SCOB nr 3! Głównie za Niebieskooki sen, Wiosnę z gór, Niesioną wiatrem po ogrodach i turystyczne. Każdy z nas przecież ma arkady mostu nad Wełtawą...

Muszę dodać jeszcze, że piosenki Do Góry Dnem były mi znane, ale musiałam pojechać na śpiewogranie ze Scobami (Koszarawa, maj), żeby do mnie doszło kto je śpiewa
Data: Sro Lip 25, 2007 10:01 am
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Muzyka
Odpowiedzi: 68
Wyświetleń 3342

Zobacz cały wątek

zagralismy raz piosenke Grechuty zaraz po Jego smierci oraz raz Skubikowskiego w takich samych okolicznosciach
ja raczej nie nagram zadnego covera na płyte bo uwazam ze to nie ma sensu
gybym chciał pokazac jak spiewam wszystkie ulubione moje piosenki wydałbym płyte z samymi coverami
pewnie byłyby tam i szanty i piosenki turystyczne

jesli mam sygnowac swoja płyte swoja nazwa to niech to bedzie robota od A do Z.
moim zdaniem piosenki juz raz zaspiewane sa zaspiewane
nawet 123 mnie nie przekonało
takze na ostatnim festiwalu Euroszanty grał zespół pt Pchnąć w tę łódź jeża - ktory zagrał kilka utworów wylansowanych przez Clannad -zgadnijcie z jakim skutkiem
Data: Wto Wrz 09, 2008 4:10 pm
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Muzyka
Odpowiedzi: 42
Wyświetleń 904

Zobacz cały wątek

Cześć, Witam

TO ja dorzucę małą notkę: Jaworzyna w wykonaniu zespołu Bayer Full ukazała się kilkanaście lat temu, na kasecie zatytułowanej "Krajobrazy" i z podtytułem (tu się wielu uśmieje) "Piosenki Turystyczne"

Przedział czasowy może tłumaczyć, dlaczego BF nigdy nie pytał autorów o zgodę, być może wtedy jeszcze ZAIKS nie przywiązywał do tego wagi. O ile wogóle te kasety wychodziły pod patronatem ZAIKS.

Natomoiast bardzo ciekawa sprawa jest z autorstwem, gdyż w wypadku "Jaworzyny" na okładcce wypisano: sł, muz: W. Bellon. Wprawia w osłupienie, nieprawdaż (?)

Dodam jeszcze, że na kasecie nagrano również diskopolowe wersje takich piosenek jak: pechowy dzień, tawerna pod pijaną zgrają, zajazd pod różą.

Przyznam się, że mam kopię tej kasety i jest to kolekcjonerska perełka
Data: Pią Paź 24, 2008 12:12 am
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Muzyka
Odpowiedzi: 68
Wyświetleń 1827

Zobacz cały wątek

Cytat: Ruda, bardzo przepraszam, ale trudno o gorszy kicz i grafomanię niż piosenki turystyczne. Poczynając od jeszcze przedwojennej słynnej - "Jak dobrze nam zdobywać góry i palce ranić o grzbiet Tatr". Toż to woła o pomstę do nieba!


oj nie przesadzaj Janku...słyszałam gorsze piosenki od tych, które można zakwalifikowac do piosenki turystycznej...a utwory Zgórmysynów akurat wg mnie są przyjemne a i tekty mi się podobają mimo że nie są najambitniejsze
Data: Pon, Lut 19, 2007 0:06
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Hyde Park
Odpowiedzi: 63
Wyświetleń 5477

Zobacz cały wątek

pamiętam moją pierwszą noc w Murowańcu. Ze zmęczenia nie mogłam usnąć...aż tu nagle słyszę dźwięki gitary..które zaczynają układać się w melodie piosenek Dżemu później grali i śpiewali piosenki turystyczne a później zasnęłam...
jak dla mnie pewne utwory, które nie są stricte związane z Tatrami i tak świetnie do nich pasują...mnie niesamowicie z Tatrami kojarzy się piosenka Czerwonych Gitar "Płoną góry płoną lasy.."może gł. dlatego, że często słuchałam jej w samochodzie, gdy razem z rodzinką jeździliśmy upodnóża słowackich Tatr
Data: Nie, Lut 18, 2007 21:44
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Hyde Park
Odpowiedzi: 63
Wyświetleń 5477

Zobacz cały wątek

Jeśli o mnie chodzi to wciąż działam, głównie w Bytomiu. Moja drużyna częściej ma kontakt z górami niż z wodą i piosenki mamy raczej turystyczne, ale znajomością szant niejednokrotnie mnie już zaskoczyli. Czasem jest tak, że ktoś mruczy sobie np. jakąś szantę pod nosem i nagle wszyscy ją śpiewają. Nigdy się jej nie uczyli, a jednak wszyscy bardzo dobrze znają słowa

Pamiętam jak wybrałam się na jeden z organizowanych w MDK w Bytomiu wieczorków folkowych…. akurat występowali chyba Segarsi, ale co mnie zaskoczyło to fakt, że połowę sali zajmowali właśnie harcerze. Część z nich faktycznie reprezentowała drużynę wodną, ale pozostali nie. Znali teksty, tańczyli i bawili się do ostatnich bisów.
Data: 2006-07-25, 08:11
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Żeglarstwo i sport, harcerstwo
Odpowiedzi: 92
Wyświetleń 36205

Zobacz cały wątek

Droga Czarownico, nieważne kim jest Pan Iłowski, w sumie znalazlem wczoraj ze spiewal w EKT, a twórczości (wykonan) Mietek Folk nigdy nie darzyłem sympatią... Nieważne... Zdanie swoje wyraziłem i go nie zmienie, nastawiałem się na szanty, byłem na kilkunastu koncertach szantowych (w tym dwa w Zielonej Górze) i takiej chały nie było nigdy. Następnym razem organizatorzy mogliby napisać "Zapraszamy na dowcipny wieczorek z Waldemarem Iłowskim, wzbogacony o piosenki żeglarskie i turystyczne" wiedziałbym od razu że nie ma po co iść...

Nie wiem co myślą organizatorzy, po takiej wtopie organizacyjnej nie mam ochoty iśc do tamtego lokalu...
Data: 2007-04-01, 22:36
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Koncerty i festiwale
Odpowiedzi: 2936
Wyświetleń 278890

Zobacz cały wątek

Śpiewnik zlotowy jest w opracowaniu. Będzie zawierał popularne piosenki biesiadne, turystyczne, wojskowe itp.
W związku z tym proszę o podawanie tytułów piosenek (bez tekstów), które zlotowicze widzieliby w śpiewniku. Jeżeli nie będę mógł dotrzeć do tekstu to będę się indywidualnie zwracał do autora postu o jego przesłanie. Myślę, że ok. połowy czerwca podam spis planowanych do umieszczenia w śpiewniku piosenek tak aby każdy mógł sobie przypomnieć i przygotować się do ostrego śpiewania na zlocie.
Data: Czw Maj 22, 2008 11:51 am
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Zloty i spotkania
Odpowiedzi: 19
Wyświetleń 2131

Zobacz cały wątek

Kiedyś niezła była Banderoza tzn. Przełęcz w Tylawie.
Pamiętam, że można było śpiewać tylko piosenki turystyczne a jak się zaczynało inne np. Kaczmarskiego, to od razu leciały kufle od tambylców
Jak wszystko było ok to nawet stawiali no i oczywiście śpiewali.
Niestety to było 15 lat temu

" Gdy Cię kac od rana męczy
wstąp na piwo do Przełęczy
- pij piwo, co żywo
Kiedy rzuci Cię dziewczyna
w Banderozie się zatrzymaj
- pij piwo, co żywo... "
Data: 20-12-2005 16:48
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Hyde Park
Odpowiedzi: 52
Wyświetleń 27895

Zobacz cały wątek

brawo Michale!! może wreszcie sie coś ruszy...

co do wzdychania: czemu nie, niech wzdycha kto lubi i do czego tęskni. Ale niech odgornie nie blokuje się nadciagającego "nowego" lub po prostu "innego" - a juz życie zweryfikuje, czy się to nowe zapisze w pamięci i samo będzie "wzdychane" za pare lat

Co do Yapy - w moim rozumieniu dyskusja na temat "turystyczności" odnosiła sie w ogóle do rodzaju muzyki. choć ten podział jest sztuczny, a w każdym razie nie ma ścisłych granic - to niepokoiło mnie zawsze, jak piosenka skądinąd piękna, ale wykonana "oszczędnie" (bo np przez zespół 2,3-osobowy, z 1 instrumentem) - jak ma sobie ona "poradzić" z taką wzbogacona o partie na wiolonczelach czy pianinach i śpiewaną przez cały chór? Doświadczenie Yapy jednak pokazało ,że nie ma ścisłych reguł, i czasem własnie takie "skromniutkie " piosnki wygrywały, przynajmniej w serduchach publiczności.

jesli sie będziemy sztywno trzymać takich granic turystyczności , równie naturalnych, jak granice w Afryce - to zawsze będzie dochodziło do, moim zdaniem niezbyt chwalebnych dla Yapy przypadkow, jak z zespołem na Bani, który ne był dośc "prawidłowy" by go dopuścić do konkursu, ale na tyle sławny i - po prostu dobry - by go "wystawić" w koncercie głównym. obciach i tyla

poza tym terminy są względne - ja np. śpiewam "górskie" piosenki w... Łodzi na śpiewankach, natomiast jak jestem w górach - to bardzo rzadki obyczaj. w górach śpiewam przede wszystkim , tak jak mówisz - Leśmiana, piosenki Projektu, Marcinkowskiego... w każdym razie na pewno o górach - na samym końcu. i czy to jest mniej turystyczne niz "turystyczna" widownia Yapy, z której częśc w ogóle gór nie widuje, a przychodzi sobie o nich pośpiewac na fajnym festiwalu? znam takie przypadki
Data: Pią Mar 21, 2008 2:28 pm
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Muzyka
Odpowiedzi: 114
Wyświetleń 4121

Zobacz cały wątek

Kłaniam się nisko, a zwą mnie Enpi, monarchini absolutna Bzdetowa.
Urodzona 11 kwietnia.
Lubię pisać {wiersze, opowiadania i notki na blogi} × czytać książki {filozoficzne, psychologiczne i z pogranicza fantastyki}. Pasjami wielbię szpilki (takie kłujące, z kolorowymi łebkami), cappuccino, czekoladę, ptasie mleczko, rysowanie i piosenki turystyczne. Harcerka z krzyżem.
Moja ścisła czołówka anime:
- Bleach,
- Serial Experiments Lain,
- Paranoia Agent,
- Tsubasa Chronicle,
- Elfen Lied,
- Pet Shop of Horrors,
- Gunslinger Girl,
- Gilgamesh.
A jeśli chodzi o mangę:
- Nie, dziękuję,
- Hells Angels,
- Vitamin,
- PositioN,
- D. Gray Man,
- Dr. Chanbelee,
- xxxHOLiC,
- Portret Małej Cossette,
- Ai Kora,
- Tarot Cafe.
To tylko czołówka x_x Planuję obejrzeć (w końcu) Hellsing i Weiß Kreuz.

Zdolna do serdecznej radości i ma ogromne poczucie humoru. - tak o mnie twierdzą inni.
Często jednak zamyka się w sobie i trwa z upodobaniem w samotności, a nawet się pogrąża. - tak twierdzę o sobie sama, ale nie mnie to oceniać.
Trochę, jeśli nie bardzo kosmopolityczna (lub światowa, jak wolicie). Cierpię na syndrom zjadania litery w. Nerwowa, niecierpliwa, niezdolna do zaprowadzenia porządku w pokoju i w głowie - wyobraźnia wylewa mi się uszami, tęczowymi strumieniami...
Wg. enneagramu czwórka ze skrzydłem pięć.

...to tyle. Nigdy nie umiałam tej sztuczki.
Data: Pon Maj 26, 2008 5:25 pm
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Przedstaw się
Odpowiedzi: 14
Wyświetleń 130

Zobacz cały wątek

hmm... Pierwsze... Mam wrażenie, ze poprzednicy wypowiadają się nie znając ogólnie poezji Kalego, to pierwsze.

Drugie... Mam pewne doświadczenia z picia samogonu z Łemkami... Dobrze się pije ^^ Na Watrze byłem tylko przejazdem, ale dziś wrociłem z Olchowieckiego Kermeszu i muszę powiedzieć, że na każdym stole stała wódka... Plus spora ilość stoisk sponsora Trenera i Piłkarskiej Reprezentacji Polski

I na koniec fragmenty kilku maili od Bartka do mnie, które dostałem pewien czas do mnie:

Moje piosenki nie są turystyczne - to parodie piosenki turystyczej.
Każda szuflada jest mi obca. Ja nie jestem fanem pioseki turystycznej, ani poezji śpiewanej, wręcz
tego nie znoszę, ale jestem fanem piosenki pisanej [...] krwią
_____
_____
Pisanie krwią to takie pisanie ze swoich niepowodzeń, upadków, w moim
przypadku opisywanie życia z perspektywy nieudacznika, człowieka nie do
końca pojętego. To również sarkazm, który jest reakcją na opresję.

Ja pisoenki za obraźliwą nie uważam.
Tyle.
Data: 26-05-2008 18:49
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Tematy łemkowskie
Odpowiedzi: 27
Wyświetleń 4974

Zobacz cały wątek

Na Bani. Bo się obok kręci zawsze w ich pobliżu taki jeden z browarem w łapie i zaczepia ludzi, prowokuje i rzuca znaczące spojrzenia

A tak poważnie, to działa na mnie bardzo źle (czysto fizjologicznie, nic na to nie poradzę, że nie mogę znieść) wysoki, piskliwy i przesłodzony jednocześnie wokal dziewczęcy a'la dawna Iwona Piastowska. Potrafię docenić taki głos, jeżeli jest technicznie dobry i wokalistka wie o czym śpiewa, ale jestem chory po pierwszym utworze.

Wkurzają mnie pozbawione jakiegokolwiek sensu lub naprawdę klasowego poczucia humoru piosenki turystyczne w stylu Grupy R. Och, ach, orgazm na połoninie i buki ronią łzy rzęsiste, tralalala!

Denerwuje mnie też Przemysław Gintrowski, jego ciągle ta sama, sztuczna, nieszczera maniera, zapowiedzi spłycające teksty Herberta (i nie tylko) do poziomu tępej pogardy wobec wszystkich wrogów klasowych wykonawcy ("Ach, proszę państwa, jak mnie to denerwuje!") i jakieś wyczuwalne zakłamanie w jego całym artystycznym wizerunku.

Bartka "Pij, nie pier..." Kalinowskiego bardzo lubię jako wykonawcę (jako współchlacza też), nie lubię tylko jak rano śmierdzi koło pawia swego w boju poległy 5 metrów od mojej karimaty

Leszek Długosz mnie też nie denerwuje tylko nudzi.

Krzysztofa Myszkowskiego sposób śpiewania wkurzał mnie tylko w latach 1997-98, był taki słooodki... Wcześniejsze nagrania zwyczajnie mi się przejadły, a późniejsze w większości bardzo cenię (poza kawałkami w stylu "Wujek Kazek - straszny pies na baby").

Niełatwo w sumie wkurzyć mnie muzyką. Prędzej ulegam szyderczemu rozbawieniu, znudzeniu i zdegustowaniu.

Zadowolony? Wystarczającej liczbie artystów i fanów się naraziłem?
Data: Sro Cze 04, 2008 7:07 pm
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Muzyka
Odpowiedzi: 88
Wyświetleń 2018

Zobacz cały wątek

Cytat: Pewien znajomy znajomego nie mógł kiedyś uwierzyć, że ateista pisze piosenki turystyczne - jakby to miało jakikolwiek związek.



Ej Ej, lepiej uważaj, bo jakiś Wader Ex-Skywalker z procesji sie urwie i przejedzie ci przez plecy jakimś mieczem świetlnym, którego ostrze wyraźnie i z pewnością przeczy podstawowym prawom fizyki

Wsłuchując się w pewne piosenki "wgórowe"; te nagrane jak i tylko przyogniskowe, mam nieodparte wrażenie, iż są one pożądanymi hitami Radia Maryja... ;-D

Ze zgrozą słucham niektórych pozycji fongraficznych, nota bene świetnie znanych bywalcom tego forum. Ilość potencjalnych power-play'ów dla RM przekracza nierzadko 30%

Kto wie, być może będąc twórcą turystycznym, trzeba mieć takie pieśni w repertuarze, aby na miano swe zasłużyć.

Swoją drogą, że pozwolę sobie luźno podłączyć temat - pod Belonowską definicję piosenki turystycznej podciągają się takie akcje, gdy grupa babć śpiewa sobie godzinki czy inne gorzkie żale. (Belon w skrócie: nie ważne co się śpiewa, ważne że śpiewa się razem [okładka Bukowiny])

Być więc może, że nam, w bogów niewierzących, wstęp do panteonu twórców piosenki turystycznej zabronionym jest.
Data: Wto Lis 04, 2008 3:22 am
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Humor
Odpowiedzi: 27
Wyświetleń 310

Zobacz cały wątek

jako osoba należąca do środowiska "młodzież" uznałem, że wtrącę od siebie parę słów. Teraz, jak już wspomniał Pudelek wszystko jest inne. Ja zostałem jeszcze wprowadzony w górskie klimaty i bez gór żyć nie mogę ale mimo tego, że mieszkam w miasteczku otoczonym górami to przypuszczam, że wydaje się wam, że stąd to młodzież na pewno ciągle siedzi w lasach itp. Guzik prawda. Teraz czasy się bardzo zmieniły i młodzież woli iść posiedzieć na rynku w fajką lub piwem w ręku. Są też tacy, którzy coś tam grają na gitarze, ale grają kolędy itp. Z turystycznych piosenek klapa. Mało kto teraz zna piosenki turystyczne, większość woli iść na dyskotekę, gdzie można się spić do nieprzytomności i słuchać "techno". Na szlakach jeśli widuję młodzież, to zazwyczaj drobny obóz- grupka osób która przyjechała do uzdrowskia, albo poszczególne osoby z dorosłymi. Takie są realia, już nie ma takich przygód jak kiedyś, młodzi ludzie nie dbają o schrony turystyczne itp. Przykre..
P.S. wyżej specjalnie użyłem słowa "większość", gdyż trafiają się jeszcze inni, którzy chcą poczuć smak prawdziwej przygody itp. ;]
Data: 01-12-2008 17:38
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Turystyka - pieszo i ogólnie
Odpowiedzi: 67
Wyświetleń 1511

Zobacz cały wątek

Po sutym śniadanku zastawionym przez Basię zapakowałem się do auta i odjazd! Przejeżdżając obok Osiedla Karpackiego dojrzałem stopowicza-turystę z tabliczką "Żywiec", który po chwili siedział obok mnie, a czas do tego miasta upływał szybko na górskiej gawędzie Mój rozmówca raz w tygodniu prowadzi godzinną audycję radiową (internetową), gdzie puszcza piosenki turystyczne i opowiada o górach. Po tym dobrym wstępie tym bardziej ochoczo skierowałem się ku Beskidowi Żywieckiemu. Mijałem miejscowości i pasma górskie, ale śniegu nigdzie. W Ujsołach w lewo i wreszcie boczną drogą przejeżdżam przez Złatną. Trasa robi się coraz bardziej terenowa, wreszcie widzę resztki starego śniegu. Złatna-Huta, koniec drogi! Wysiadam z nartami, jest pochmurno i mgliście, dookoła mnie raczej błoto niż zima. Myślę: "trzeba być rąbnięty by w tę pogodę iść na narty", ale nie rezygnuję. Po 5' marszu, śniegu więcej, warunki trudne, ale można przypinać deski! Początkowe minuty są ciężkie, są miejsca bez śniegu, trochę błota, niedługo potem robi się coraz lepiej, zdumiony patrzę, jest pół metra śniegu! Szlak na Rysiankę idzie w lewo, ja podążam stokówką przetartą kiedyś przez skuter śnieżny. Za jakiś czas wspinam się drogą w dziewiczym śniegu, czasami tylko przeszkadzają mi przecinające drogę strumienie. Po godzinie jestem na szlaku granicznym między Trzema Kopcami a Krawców Wierchem. Skręcam w lewo i szybko dostaję się właśnie na 3Kopce (1216). Tu żółty szlak dochodzi do czerwonego, idącego z Rysianki do Hali Miziowej. Ruszam ku Miziowej, najpierw wspinaczka na Palenicę (1343), dalej ostry szus, śnieg jest tak szybki, że muszę ostro trawersować by wytracać prędkość (albo jej nie nabrać). Teraz skosem stromo do góry na Munczolik (1356). I znowu zjazdy w stronę Miziowej, które momentami przypominają "narciarstwo na muldach" tyle ich tutaj jest... Na Hali Miziowej inny świat, hotel górski, pracują wyciągi na Pilsko, na stokach harcują zjazdowcy, po przekąsce wracam tą samą drogą na 3Kopce, z ta różnicą, że mam do pokonania 2 ciężkie zjazdy: z Munczolika i Palenicy. Zaliczam upadki, nogi drżą ze zmęczenia, ale po minięciu 3Kopców wreszcie podchodzę pod Rysiankę. Przy schronisku sprawdzam termometr, który wskazuje +1C. Jeszcze krótki dojazd i jestem przy moim ulubionym schronisku na Hali Lipowskiej, gdzie wita mnie serdecznie ogromny, czarny pies! Posilam się kwaśnicą i herbatą. Po odpoczynku ruszam w dół, tylko że pies nie chce mnie opuścić! Wreszcie zmyliłem jego czujność, szybki zjazd i biedak nie mógł mnie dogonić, mam nadzieję że wrócił do swego pana! Zjeżdża się dobrze, dopiero pod koniec gdy brak śniegu, ściągam deski, potem znów wkładam i niedaleko od parkingu niechętnie pakuję narty do pokrowca. Ogółem pieszo wyszło ~12' (1.1km), na nartach prawie 4h20' (20km, +1000m, -960m).
Data: Pią Kwi 04, 2008 23:48
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Wszystkie Grupy
Odpowiedzi: 3734
Wyświetleń 113780

Zobacz cały wątek

Cytat: Ja bym do tego dołożył wyjątkowo kiepską kondycję pokolenia obecnych 20-latków.

Dziwisz się? A gdzie tą kondycję mają sobie wyrabiać, skoro mamy takie a nie inne przepisy? To właśnie dzięki tym przepisom zniszczono resztki szkolnych klubów sportowych (sportu też ten problem dotyczy!), szkolnych klubów turystyczno-krajoznawczych itd. Dziś na zorganizowanie obozu wędrownego decydują się tylko nieliczni nauczyciele. Reszta postępuje zgodnie z wymaganiami MEN. Aby sprostać tym wymaganiom nie pozostaje nic innego, jak wykupić w jakimś biurze turystycznym gotową wycieczkę dla szkoły. I tak nawet tzw. "zielone szkoły" to najczęściej wycieczki, na których młodzież ma obwożone tyłki autokarem, przydzielonego pilota wycieczek, dodatkowo do tego dochodzi przewodnik itd. Przejście piesze ogranicza się najczęściej do krótkiego spaceru bez plecaków w pobliżu wyciągu, tudzież po jakiejś krótkiej ścieżce dydaktycznej w parku narodowym czy krajobrazowym.

Takich obozów wędrownych, jakie kiedyś organizowałem i prowadziłem już chyba wcale się nie organizuje. A przecież były to lata, kiedy dodatkową trudnością był brak możliwości zaopatrzenia się w prowiant. Nosiliśmy prowiant, m.in. chleb i konserwy na plecach, a także śpiwory pościelowe itp. Pamiętam jak kiedyś wędrując z grupą młodzieży trasą PTSM dotarliśmy z Zieleńca do Wójtowic na nocleg w schronisku szkolnym. W sklepie nie było prawie nic. Poszliśmy do ośrodka poznańskiego ROM-etu na "żebry", aby odsprzedali nam trochę prowiantu. Kupiliśmy tam makaron i jaja. W turystycznej kuchni w schronisku ugotowaliśmy jajecznicę z makaronem. Herbatę osłodziliśmy dżemem, bo nie było cukru. Wszyscy zajadali się z apetytem. Potem posiedzieliśmy z gitarą w jadalni i do późna śpiewaliśmy piosenki turystyczne. Młodzież zawierała znajomości z uczestnikami innej grupy obozowej. Potem kolejne przejścia do Bystrzycy, Międzygórza, Kletna. Powrót z obozu PKP ze Stronia Śląskiego. W drodze powrotnej niektórzy już pytali, czy w następnym roku tez będzie taki obóz , bo chcą jechać... Więcej na ten temat na stronie =>
I do obejrzenia niewielka galeria fotografii =>
Data: 01-12-2008 12:44
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Turystyka - pieszo i ogólnie
Odpowiedzi: 67
Wyświetleń 1511

Zobacz cały wątek

Cytat: później grali i śpiewali piosenki turystyczne smile



Ruda, bardzo przepraszam, ale trudno o gorszy kicz i grafomanię niż piosenki turystyczne. Poczynając od jeszcze przedwojennej słynnej - "Jak dobrze nam zdobywać góry i palce ranić o grzbiet Tatr". Toż to woła o pomstę do nieba!
Data: Nie, Lut 18, 2007 23:48
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Hyde Park
Odpowiedzi: 63
Wyświetleń 5477

Zobacz cały wątek

Buba,

Odnośnie gitarowych śpiewów to muszę Ci powiedzieć, że nie zauważyłam różnicy o jakiej wspominasz. Wciąż lubimy sobie pośpiewać coś SDMu, wciąż moją ukochaną piosenką są Pejzaże Harasymowiczowskie, zawsze przychodzi odpowiednia pora na Rzekę czy na wyśpiewanie "szukam szukania mi trzeba", a nad ranem zwykle "4 nad ranem". Wciąż podśpiewujemy sobie starą Taradajkę czy Jezioro, a na ostatnim przeglądzie wgórowym biesiadując w Dziekanacie poleciały zaintonowane przez Słodki Całus od Buby naprawdę stare hiciory np. Hej przyjaciele.
Na zeszłorocznych aniołach największą radość sprawiało mi śpiewanie w Trollu do rana z zespołem Do Góry Dnem. Większość ich piosenek to właśnie stare rajdowe klamoty sprzed... któż to wie...
W zeszłym roku w dziekanacie w czasie i po przeglądzie prawie do rana przygrywała Siudma Góra, a to oznacza, że było głośno (zważywszy na udział bębnów) i niejednokrotnie szantowo.

Kiedy miałam latek 20parę uważałam takie klimaty za smęty. Większość czasu spędzałam poza salą, na której odbywał się koncert, z piwem w garści śpiewałam najgłośniej jak mogłam i co się dało. Nie miało to najczęściej nic wspólnego z tym co się właśnie odbywało na sali. Jedynym zespołem, który zawsze mnie sprowadzał na koncert był właśnie Słodki Całus. Ten sentyment do nich mi pozostał, a ich piosenki zagościły na stałe w naszym menu. Na szczęście są osoby, które dają mi szanse pośpiewać sobie do gitary Niebieskooki sen, Wiosnę z gór czy Niesioną wiatrem po ogrodach, a i Jurkiel czasem zagrywa jeszcze Turystyczne.

Dziś już nie wyobrażam sobie śpiewogrania bez tych nowych piosenek turystycznych jak chociażby: "Zapach chleba" czy "Nad naszym niebem" Ciszy Jak Ta czy "Idzie Idzi" czy "Szałasolot" Śmiałego, Jarmuża "Pod słońce" czy "Jak okiem sięgnąć", Na Bani "Deesis" czy "Dwa światy". A i Domu cos się zawsze wyśpiewa, zwłaszcza jak sam Szymański Wojciech dzierży wiosło w dłoni. Rozmarzyłam się, aby do Sylwka, bo "tutaj w górach jest mój dom"...

Natomiast temat "gwiazd" to już inny problem. Wiele z nich lubi być w centrum uwagi co powoduje, że sami ze sobą niechętnie grają, a i u naocznych świadków pojawia się myśl "ale szoł!". No cóż, my szare myszki siedzimy i komentujemy sobie wszystko na bieżąco, czasem nieźle się z tego uśmiejąc.
Data: 02-12-2008 13:34
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Imprezy
Odpowiedzi: 40
Wyświetleń 4693

Zobacz cały wątek

Teraz nastąpi oficjałka bo ponoć tak to powinno wyglądać (jak pisze po swojemu to... krzyczą ):

zespół piosenki żeglarskiej PASSAT z Bytomia poszukuje wokalistki, najchętniej ze Śląska (próby w MDK w Bytomiu, najczęściej w weekendy), obdarzonej ciepłym i DOŚĆ niskim głosem zapewniamy: mnóstwo pracy i ogrom radości wszelakiej oraz wycieczki krajoznawczo- turystyczne po Polsce
DZIEWCZYNY- WALCIE JAK W DYM

pzdr- Pola
Data: 2006-10-10, 18:12
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Ogłoszenia i inicjatywy
Odpowiedzi: 9
Wyświetleń 3448

Zobacz cały wątek

Mnie to wcale ni dziwi, dlatego najbardziej zwracam uwagę na nagrodę Płazika, która w zeszłych latach premiowała piosenki najbardziej turystyczne. W tym roku chyba coś nie do końca im wyszło.
Data: Czw Mar 20, 2008 8:05 pm
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Muzyka
Odpowiedzi: 114
Wyświetleń 4121
[quote="rac"]Brawo AS za piękną wycieczkę "trasą 3 rzek"

W poniedziałek 25.07 zrobiłem inną wersję tej trasy "pod prąd 3 rzek". Wybiegłem z Falenicy po 18-tej i po 20 minutach byłem w Błotach skąd żółtym szlakiem dotarłem do Wisły. Teren dziki, dużo ptactwa, trasa b.słabo oznakowana. Mimo deszczyku ludzie kąpią się w jez. Łacha ( dawne starorzecze) i wędkują. Biegnie mi się nieźle i nie zawracam w Józefowie, ale jak się potem okaże lekkomyślnie( nie mam ze sobą picia, mapy) wydłużam trasę. Chwilami trasa odchodzi od Wisły, ale chwilami widoczna jest piękna jej panorama wraz z wyspami po przeciwległym brzegu. Dobiegam do mostu na rz. Świder, mijam tabliczkę Otwock i biegnę wzdłuż rzeki, tym razem po ładniejszym, przeciwległym brzegu. Mijam aż 4 mosty ( 3 drogowe, 1 kolejowy) i 3 pojawiające się i odchodzące szlaki turystyczne : czarny, żółty, czerwony. Scieżka przy rzece, ładna, ale często wymagająca pokory i zginania karku ( b.nisko rosnące gałęzie).
Dobiegam do znajomego miejsca, gdzie Mienia wpada do Świdra, ale okazuje się, że nie ma tu mostu i muszę jeszcze przez Mlądz dobiec do Mądralina i za mostem dopiero biec w kierunku Emowa. Okazuje się, że gdy się ściemnia mam kłopoty orientacyjne - dobiegam do szosy Józefów - Wiązowna i nie wiem czy jestem bliżej Emowa czy Wiązownej. Decyduje się na kierunek Wiązowna, ale jest już za ciemno na biegnięcie moją ulubioną ścieżką wzdłuż Mienii i muszę wybrać szosę na której jeszcze spory ruch wymaga często zbiegania na pobocze. Około 21.30 dobiegam do Wiązownej i wpadam w ciemny las. Znam tu prowadzący do Radości niebieski szlak, ale nie po ciemku. Decyduje się na szeroki ale piaszczysty Trakt Napoleoński. Niebo zasłane chmurami i sytuacja jak z piosenki " W tym lesie tak ponuro i to przeraża mnie" zwłaszcza, że nie wiem gdzie ta droga mnie zaprowadzi. Ostatecznie już o 22-giej ląduje na jakiejś polanie i widzę jakieś domki. Staczam dramatyczną (na głosy)walkę z psem( na szczęscie był on za ogrodzeniem) kto kogo przekrzyczy i ostatecznie dowiaduje się od właścicielki psa jak dobiec do Aleksandrowa. Z Aleksandrowa znaną mi drogą, pomimo złośliwości miejscowej "złotej" młodzieży doczłapuję po przebiegnięciu w 3h 37' 32 km do Falenicy.

Zobacz cały wątek

Co do chodzenia po górach z gitarą - zawsze mam ją ze sobą (kupiłem sobie takie rozlatujące się pudło i nie martwię się o jego stan) i często na postojach gram...
W moim przypadku jest tak, że raczej nie chodzę sam i grupka osób z którymi siedzę jest "przyzwyczajona" do mojego repertuaru (chodzi o to, że na co dzień słuchają różnej muzyki, ale im się podoba i chętnie słuchają). Natomiast nie zdarza się często, żeby ktoś podszedł posłuchać. Ostatnio na przykład podczas wielogodzinnego grania dosiadła się jedna osoba (i też stwierdziła, że ładne piosenki). Grając po szlakach, schroniskach (nawet na ogniskach "u mnie") raczej unikam swoich piosenek (może dlatego, że nie uważam ich za jakieś tam fajne - choć mnie się tam podobają). Natomiast zawsze się znajdzie ktoś, kto będzie prosił, żeby zagrać jeszcze
Faktem jest, że kiedy nawet znajdzie się większa grupka, to kiedy chcę na chwilę chociaż oddać gitarę, bo np. potrzebuję uzupełnić zapas piwa przed sobą, to najczęściej po prostu wtedy zapada cisza...
Co do repertuaru - kiedy ja gram, to gram ja - jak ktoś chce piosenkę, której nie lubię (albo uważam, że nie pasuje), to oddaję mu gitarę i (najczęściej) od razu otrzymuję ją z powrotem.
Może to wszystko dlatego, że będąc studentem nie stać mnie było na przejazdy do odległych rejonów takich jak Bieszczady, czy BN i łaziłem sobie po bliższych Wrocławiowi Sudetach. Natomiast przypuszczam, że w związku ze zwiększającą się znacznie (zwłaszcza w ostatnich latach) liczbą turystów we wcześniej wspomnianych górach tendencja może być podobna...
To skoro już się rozpisałem to może coś o moich doświadczeniach z graniem turystycznym. Zanim jeszcze dobrze wiedziałem jak wygląda gitara pojechałem na pierwszy obóz wędrowny (w Beskidzie niskim) z Krokowską drużyną harcerską. Ponieważ wcześniej byłem już harcerzem, to repertuar harcerski miałem już obczajony (i nie było w nim ani jednego utworu SDM, Bukiwiny itd.). No i dosyć mocno się zdziwiłem,że ani jednej z tych piosenek tam się nie grywa (poza "Płonie ognisko i szumią knieje"). Niemniej jednak żadnych piosenek wcześniej wymienionych zespołów tam nie było. Grane za to były stare piosenki turystyczne, takie jak "Krajobrazy" (Woła mnie jesienią wiatr od połonin, od Wetliny), "Jak dobrze nam" itp. Było to jakieś 15 lat temu... około 13 lat temu sięgnąłem pierwszy raz po gitarę - no i większość z tych piosenek potrafiłem wybrzdąkać (fakt, każdą z takim samym biciem i powolną zmianą akordów, ale potrafiłem). Od niedawna (bo około 3 lat) zacząłem się interesować piosenkami z "w górach..." no i znacząco polepszyłem jakość swojego grania (nauczyłem się w końcu palcować), poszerzyłem swój repertuar dopisując do niego jeszcze swoje bohomazy.
Data: Wto Wrz 23, 2008 9:10 am
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Muzyka
Odpowiedzi: 46
Wyświetleń 1096

Zobacz cały wątek

[quote="rac"]Brawo AS za piękną wycieczkę "trasą 3 rzek"

W poniedziałek 25.07 zrobiłem inną wersję tej trasy "pod prąd 3 rzek". Wybiegłem z Falenicy po 18-tej i po 20 minutach byłem w Błotach skąd żółtym szlakiem dotarłem do Wisły. Teren dziki, dużo ptactwa, trasa b.słabo oznakowana. Mimo deszczyku ludzie kąpią się w jez. Łacha ( dawne starorzecze) i wędkują. Biegnie mi się nieźle i nie zawracam w Józefowie, ale jak się potem okaże lekkomyślnie( nie mam ze sobą picia, mapy) wydłużam trasę. Chwilami trasa odchodzi od Wisły, ale chwilami widoczna jest piękna jej panorama wraz z wyspami po przeciwległym brzegu. Dobiegam do mostu na rz. Świder, mijam tabliczkę Otwock i biegnę wzdłuż rzeki, tym razem po ładniejszym, przeciwległym brzegu. Mijam aż 4 mosty ( 3 drogowe, 1 kolejowy) i 3 pojawiające się i odchodzące szlaki turystyczne : czarny, żółty, czerwony. Scieżka przy rzece, ładna, ale często wymagająca pokory i zginania karku ( b.nisko rosnące gałęzie).
Dobiegam do znajomego miejsca, gdzie Mienia wpada do Świdra, ale okazuje się, że nie ma tu mostu i muszę jeszcze przez Mlądz dobiec do Mądralina i za mostem dopiero biec w kierunku Emowa. Okazuje się, że gdy się ściemnia mam kłopoty orientacyjne - dobiegam do szosy Józefów - Wiązowna i nie wiem czy jestem bliżej Emowa czy Wiązownej. Decyduje się na kierunek Wiązowna, ale jest już za ciemno na biegnięcie moją ulubioną ścieżką wzdłuż Mienii i muszę wybrać szosę na której jeszcze spory ruch wymaga często zbiegania na pobocze. Około 21.30 dobiegam do Wiązownej i wpadam w ciemny las. Znam tu prowadzący do Radości niebieski szlak, ale nie po ciemku. Decyduje się na szeroki ale piaszczysty Trakt Napoleoński. Niebo zasłane chmurami i sytuacja jak z piosenki " W tym lesie tak ponuro i to przeraża mnie" zwłaszcza, że nie wiem gdzie ta droga mnie zaprowadzi. Ostatecznie już o 22-giej ląduje na jakiejś polanie i widzę jakieś domki. Staczam dramatyczną (na głosy)walkę z psem( na szczęscie był on za ogrodzeniem) kto kogo przekrzyczy i ostatecznie dowiaduje się od właścicielki psa jak dobiec do Aleksandrowa. Z Aleksandrowa znaną mi drogą, pomimo złośliwości miejscowej "złotej" młodzieży doczłapuję po przebiegnięciu w 3h 37' 32 km do Falenicy.
Data: Sro Lip 27, 2005 09:44
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Wszystkie Grupy
Odpowiedzi: 3734
Wyświetleń 113780

Zobacz cały wątek

Cytat: Jednym z takich moich dzieci jest wlasnie "Bieszczadzki trakt"
a rodzice bronia zazwyczaj swoje dzieci.

Cytat: Co do dyskutowaniu o gustach to pare lat temu zrozumialem sedno sprawy bedac na jakims spotkaniu towarzyskim .
Byl tam ktos kto bardzo lubial disco polo i sie z tym nie kryl po katach.
To w koncu nie grzech.Dyskusja zeszla przy piwie na tematy muzyczne i jeden z uczestnikow spotkania stawiajac muzyke powazna na piedestal ponizyl takie gatunki jak pop,rock,disco polo i inne nurty muzyczne nazywajac je "badziewiem" niewartym sluchania.Na to uslyszal bardzo interesujaca i grzeczna odpowiedz:"nie mam zalu do ciebie za to co powiedziales.Mysle ze nie jestes do tego przygotowany aby sluchac tego rodzaju muzyki."


Ten ktoś postanowił poniżyć kogoś, kto się wywyższył, żeby "bilans wyszedł na zero". Takie oko za oko, ząb za ząb. Naturalna i zrozumiała reakcja, ale nic w niej szczególnie szlachetnego.

Przede wszystkim piosenka turystyczna to nie jest gatunek muzyczny, zaś rock czy muzyka poważna - owszem. I ten fakt jest bardziej doniosły, niż by się mogło wydawać. Jeśli bowiem chodzi o takie zjawiska jak piosenka turystyczna, kryterium muzyczne (i tekstowe) może być brane pod uwagę tylko jako jeden z elementów oceny. Innym, nie mniej ważnym jest to "coś", co sprawia, że rusza ona za serce tych, co choć na muzyce się nie znają, nie słuchają jej lub słuchają czegoś totalnie innego niż akustyczny folk, który jest gatunkiem najlepiej mieszczącym w sobie większość piosenek turystycznych. A wśród moich znajomych z kręgu takowej piosenki znacznie więcej ludzi słucha - prócz piosenek turystycznych - metalu, progresywnego rocka, różnych awangardowych wykonawców niż bliższego brzmieniowo Dylana, Okudżawy, Casha czy Nelsona. Gdyby piosenka turystyczna podlegałaby tak bardzo ocenie muzycznej, ci ludzie nawet by jej nie tknęli.

I dlatego temat wątku budzi takie kontrowersje. Tom ocenia piosenki turystyczne tekstowo, ja staram się pamiętać o czasach, kiedy nie byłem jeszcze tak głęboko zanurzony w muzykę, a bardziej w bezprzykładne włóczęgostwo, i kiedy piosenki turystyczne miały dla mnie ogromne znaczenie, zupełnie poza kwestiami wirtuozerii tekściarskiej czy muzycznej. Z tych, które wybrałem, "Czy warto" SDM to - i muzycznie i "feelingowo" - jak dla mnie największe na świecie interpretacyjne i aranżacyjne nieporozumienie, a "Buty" i "To była dziewczyna..." - utwory, które nie dość, że żadnego ognia we mnie nigdy nie zapalały, to jeszcze z klimatów wszelakich brutalnie mnie wytrącały.
Data: Pią Gru 19, 2008 1:02 am
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Muzyka
Odpowiedzi: 153
Wyświetleń 6883
Cytat: Ja bym do tego dołożył wyjątkowo kiepską kondycję pokolenia obecnych 20-latków.

Dziwisz się? A gdzie tą kondycję mają sobie wyrabiać, skoro mamy takie a nie inne przepisy? To właśnie dzięki tym przepisom zniszczono resztki szkolnych klubów sportowych (sportu też ten problem dotyczy!), szkolnych klubów turystyczno-krajoznawczych itd. Dziś na zorganizowanie obozu wędrownego decydują się tylko nieliczni nauczyciele. Reszta postępuje zgodnie z wymaganiami MEN. Aby sprostać tym wymaganiom nie pozostaje nic innego, jak wykupić w jakimś biurze turystycznym gotową wycieczkę dla szkoły. I tak nawet tzw. "zielone szkoły" to najczęściej wycieczki, na których młodzież ma obwożone tyłki autokarem, przydzielonego pilota wycieczek, dodatkowo do tego dochodzi przewodnik itd. Przejście piesze ogranicza się najczęściej do krótkiego spaceru bez plecaków w pobliżu wyciągu, tudzież po jakiejś krótkiej ścieżce dydaktycznej w parku narodowym czy krajobrazowym.

Takich obozów wędrownych, jakie kiedyś organizowałem i prowadziłem już chyba wcale się nie organizuje. A przecież były to lata, kiedy dodatkową trudnością był brak możliwości zaopatrzenia się w prowiant. Nosiliśmy prowiant, m.in. chleb i konserwy na plecach, a także śpiwory pościelowe itp. Pamiętam jak kiedyś wędrując z grupą młodzieży trasą PTSM dotarliśmy z Zieleńca do Wójtowic na nocleg w schronisku szkolnym. W sklepie nie było prawie nic. Poszliśmy do ośrodka poznańskiego ROM-etu na "żebry", aby odsprzedali nam trochę prowiantu. Kupiliśmy tam makaron i jaja. W turystycznej kuchni w schronisku ugotowaliśmy jajecznicę z makaronem. Herbatę osłodziliśmy dżemem, bo nie było cukru. Wszyscy zajadali się z apetytem. Potem posiedzieliśmy z gitarą w jadalni i do późna śpiewaliśmy piosenki turystyczne. Młodzież zawierała znajomości z uczestnikami innej grupy obozowej. Potem kolejne przejścia do Bystrzycy, Międzygórza, Kletna. Powrót z obozu PKP ze Stronia Śląskiego. W drodze powrotnej niektórzy już pytali, czy w następnym roku tez będzie taki obóz , bo chcą jechać... Więcej na ten temat na stronie =>
I do obejrzenia niewielka galeria fotografii =>

Zobacz cały wątek

Izabela
...gdy w Tatrach pada...

Krupówki w deszczu.

6 maja godz.11.00

Gór właściwie nie widać. Rozmyły się w deszczu. To nawet nie jest deszcz , tylko ściana deszczu.Kontury domów spowiły szarości i rozmazany błękit.
Wchodzę do Antraktu. To kawiarnia z zapachem świeżej kawy, brzmieniem bluesa, jazzu, i innej muzyki, której nazwać nie potrafię.
Wpadam tu, w takie dni jak dzisiaj , czyli już któryś kolejny. Witam się z barmanem jak ze znajomym. Odpowiada mi tego rodzaju swojskość, pozbawiona jednocześnie jakiejkolwiek zażyłości. Siadam w niszy przy ulubionym stoliku. Dostaję białą, gorącą kawę. Obejmuję dłońmi filiżankę, czuję jak oddaje mi swoje ciepło. Patrzę w okno. Krupówki są puste i mokną. Przychodzi mi na myśl: " tylko koni żal ". Zaprzężone do bryczek, okryte derkami, stoją w ulewie cierpliwe, ze spuszczonymi łbami.
Nie ma też górala z małą owcą. Góral przypomina mi bardziej indianina niż górala. Owca ciężko pracuje: jest statystką do zdjęć z turystami, i przechodzi w ciągu dnia do wielu rąk. Jak uda jej się sięgnąć ziemi, zaraz szusuje do worka z sianem. Góral nie daje jej wytychnienia. Co rusz odrywa ją od paszy, unosi na ręce, i zachęca ludzi do zdjęć. Wczoraj pstryknęłam tej parze dwie fotki. Góral chciał, żebym mu za to zapłaciła. Odpowiadam : to niech góral mnie zapłaci, kto kogo fotografuje z owcą?.
Nie ma też psa wilczura, godzinami śmiernie siedzącego na kawałku koca, wsród morza przechodniów. Przed psem umieszczono tabliczkę: " zbieram na kiełbaskę albo dwie ". Wzdrygam się widząc tego rodzaju turystyczne "atrakcje".
Otwieram zabraną ze sobą książkę: " Zakopane. Przewodnik Historyczny" Maciej Pinkwart (-). Kupiłam ją tuż po przyjeżdzie na straganie z " tanią książką ", chociaż ta akurat tania nie była. Pozycja warta polecenia tym, których taka tematyka ciekawi. Ładnie wydana.
Kawiarnia powoli się zapełnia. Stolik obok zajmuje grupa młodych ludzi : dwóch chłopców i dziewczyna. Z urywków rozmowy, która do mnie dociera wnioskuję, że dwa dni temu realizowali ambitne plany. Padają nazwy szczytów i miejsc z nimi związanych. Dziewczyna ma ciemne włosy, upięte w "coś" na głowie. Prawie stale się uśmiecha, ukazując ładne zęby.Za każdym razem gdy na nią spojrzę, jej twarz mnie intryguje.
Wychodzę. Kilka kroków w prawo i wbiegam do Muzeum Tatrzańskiego. Pani już drugi raz pozwala mi wejść bez biletu. Mogę także w jej kantorku zostawić ociekający wodą , użyczony od gażdziny parasol. Pani już wie ,że powracam tu w dwa miejsca: do plastycznej mapy Tatr , na piętro i obrazków malowanych na szkle, na parter. Zawsze w tej wlaśnie kolejności. W sali z mapą, tuż przy ścianie z oknem, stoi wygodna ławka. Przeczekuję na niej nadciągające co jakiś czas grupki młodzieży, okupujące gablotę. Po ich inwazji pozostaje kiladziesiąt odcisków linni papilarnych,które kłócą się z zamieszczoną tam tabliczką :"nie dotykać szyby palcami".
Mapa, za każdym razem bardzo mnie wciąga.... identyfikuję się ze słowami piosenki kapeli im. Bartusia Obrochty, której płytę kupiłam:
"Hej Krywaniu, Krywaniu Wysoki.
Lecą, płyną nad tobą obłoki.
Tak sie tocy moja myśl jak one.
Myśli, moje myśli niespełnione".
Zbiegam po schodach. Jutro jestem zaproszona do rodziny góralskiej . Teraz wracam na kwaterę. Jestem już spóżniona. Wiatr niezmordowanie mocuje się z moim parasolem. Na Krupówki " z nieba nadal płyną łzy, żeby Bogu było lżej".
Data: Wto, Maj 24, 2005 10:25
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Wszystko o Tatrach
Odpowiedzi: 230
Wyświetleń 36815

Zobacz cały wątek

Krupówki w deszczu.

6 maja godz.11.00

Gór właściwie nie widać. Rozmyły się w deszczu. To nawet nie jest deszcz , tylko ściana deszczu.Kontury domów spowiły szarości i rozmazany błękit.
Wchodzę do Antraktu. To kawiarnia z zapachem świeżej kawy, brzmieniem bluesa, jazzu, i innej muzyki, której nazwać nie potrafię.
Wpadam tu, w takie dni jak dzisiaj , czyli już któryś kolejny. Witam się z barmanem jak ze znajomym. Odpowiada mi tego rodzaju swojskość, pozbawiona jednocześnie jakiejkolwiek zażyłości. Siadam w niszy przy ulubionym stoliku. Dostaję białą, gorącą kawę. Obejmuję dłońmi filiżankę, czuję jak oddaje mi swoje ciepło. Patrzę w okno. Krupówki są puste i mokną. Przychodzi mi na myśl: " tylko koni żal ". Zaprzężone do bryczek, okryte derkami, stoją w ulewie cierpliwe, ze spuszczonymi łbami.
Nie ma też górala z małą owcą. Góral przypomina mi bardziej indianina niż górala. Owca ciężko pracuje: jest statystką do zdjęć z turystami, i przechodzi w ciągu dnia do wielu rąk. Jak uda jej się sięgnąć ziemi, zaraz szusuje do worka z sianem. Góral nie daje jej wytychnienia. Co rusz odrywa ją od paszy, unosi na ręce, i zachęca ludzi do zdjęć. Wczoraj pstryknęłam tej parze dwie fotki. Góral chciał, żebym mu za to zapłaciła. Odpowiadam : to niech góral mnie zapłaci, kto kogo fotografuje z owcą?.
Nie ma też psa wilczura, godzinami śmiernie siedzącego na kawałku koca, wsród morza przechodniów. Przed psem umieszczono tabliczkę: " zbieram na kiełbaskę albo dwie ". Wzdrygam się widząc tego rodzaju turystyczne "atrakcje".
Otwieram zabraną ze sobą książkę: " Zakopane. Przewodnik Historyczny" Maciej Pinkwart (-). Kupiłam ją tuż po przyjeżdzie na straganie z " tanią książką ", chociaż ta akurat tania nie była. Pozycja warta polecenia tym, których taka tematyka ciekawi. Ładnie wydana.
Kawiarnia powoli się zapełnia. Stolik obok zajmuje grupa młodych ludzi : dwóch chłopców i dziewczyna. Z urywków rozmowy, która do mnie dociera wnioskuję, że dwa dni temu realizowali ambitne plany. Padają nazwy szczytów i miejsc z nimi związanych. Dziewczyna ma ciemne włosy, upięte w "coś" na głowie. Prawie stale się uśmiecha, ukazując ładne zęby.Za każdym razem gdy na nią spojrzę, jej twarz mnie intryguje.
Wychodzę. Kilka kroków w prawo i wbiegam do Muzeum Tatrzańskiego. Pani już drugi raz pozwala mi wejść bez biletu. Mogę także w jej kantorku zostawić ociekający wodą , użyczony od gażdziny parasol. Pani już wie ,że powracam tu w dwa miejsca: do plastycznej mapy Tatr , na piętro i obrazków malowanych na szkle, na parter. Zawsze w tej wlaśnie kolejności. W sali z mapą, tuż przy ścianie z oknem, stoi wygodna ławka. Przeczekuję na niej nadciągające co jakiś czas grupki młodzieży, okupujące gablotę. Po ich inwazji pozostaje kiladziesiąt odcisków linni papilarnych,które kłócą się z zamieszczoną tam tabliczką :"nie dotykać szyby palcami".
Mapa, za każdym razem bardzo mnie wciąga.... identyfikuję się ze słowami piosenki kapeli im. Bartusia Obrochty, której płytę kupiłam:
"Hej Krywaniu, Krywaniu Wysoki.
Lecą, płyną nad tobą obłoki.
Tak sie tocy moja myśl jak one.
Myśli, moje myśli niespełnione".
Zbiegam po schodach. Jutro jestem zaproszona do rodziny góralskiej . Teraz wracam na kwaterę. Jestem już spóżniona. Wiatr niezmordowanie mocuje się z moim parasolem. Na Krupówki " z nieba nadal płyną łzy, żeby Bogu było lżej".
Data: Czw, Maj 19, 2005 18:30
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Relacje i planowane wypady
Odpowiedzi: 16
Wyświetleń 1912

Zobacz cały wątek

Cytat: W poniedziałek 25.07 zrobiłem inną wersję tej trasy "pod prąd 3 rzek". Wybiegłem z Falenicy po 18-tej i po 20 minutach byłem w Błotach skąd żółtym szlakiem dotarłem do Wisły. Teren dziki, dużo ptactwa, trasa b.słabo oznakowana. Mimo deszczyku ludzie kąpią się w jez. Łacha ( dawne starorzecze) i wędkują. Biegnie mi się nieźle i nie zawracam w Józefowie, ale jak się potem okaże lekkomyślnie( nie mam ze sobą picia, mapy) wydłużam trasę. Chwilami trasa odchodzi od Wisły, ale chwilami widoczna jest piękna jej panorama wraz z wyspami po przeciwległym brzegu. Dobiegam do mostu na rz. Świder, mijam tabliczkę Otwock i biegnę wzdłuż rzeki, tym razem po ładniejszym, przeciwległym brzegu. Mijam aż 4 mosty ( 3 drogowe, 1 kolejowy) i 3 pojawiające się i odchodzące szlaki turystyczne : czarny, żółty, czerwony. Scieżka przy rzece, ładna, ale często wymagająca pokory i zginania karku ( b.nisko rosnące gałęzie).
Dobiegam do znajomego miejsca, gdzie Mienia wpada do Świdra, ale okazuje się, że nie ma tu mostu i muszę jeszcze przez Mlądz dobiec do Mądralina i za mostem dopiero biec w kierunku Emowa. Okazuje się, że gdy się ściemnia mam kłopoty orientacyjne - dobiegam do szosy Józefów - Wiązowna i nie wiem czy jestem bliżej Emowa czy Wiązownej. Decyduje się na kierunek Wiązowna, ale jest już za ciemno na biegnięcie moją ulubioną ścieżką wzdłuż Mienii i muszę wybrać szosę na której jeszcze spory ruch wymaga często zbiegania na pobocze. Około 21.30 dobiegam do Wiązownej i wpadam w ciemny las. Znam tu prowadzący do Radości niebieski szlak, ale nie po ciemku. Decyduje się na szeroki ale piaszczysty Trakt Napoleoński. Niebo zasłane chmurami i sytuacja jak z piosenki " W tym lesie tak ponuro i to przeraża mnie" zwłaszcza, że nie wiem gdzie ta droga mnie zaprowadzi. Ostatecznie już o 22-giej ląduje na jakiejś polanie i widzę jakieś domki. Staczam dramatyczną (na głosy)walkę z psem( na szczęscie był on za ogrodzeniem) kto kogo przekrzyczy i ostatecznie dowiaduje się od właścicielki psa jak dobiec do Aleksandrowa. Z Aleksandrowa znaną mi drogą, pomimo złośliwości miejscowej "złotej" młodzieży doczłapuję po przebiegnięciu w 3h 37' 32 km do Falenicy.


Modyfikacje:
Start z Bysławskiej róg Wału Miedzeszyńskiego (w ten sposób ominąłem mniej ciekawą część Falenicy, a raczej przejechałem busem), dalej Bysławską do Wisły,
Od Bysławskiej do ujścia Świdra biegłem dokładnie wzdłuż brzegu Wisły. Wymaga to przeskoczenia kanału (1,5 m wody+ 0,5m błota na każdym brzegu ) i przebiegnięcia około 150m po plaży, gdzie droga jest podmyta - odcinek skrajnie upierdliwy (piach po kostki) .
Od ujścia Świdra do Mieni podobnie, potem wzdłuż Mieni,
ponieważ ruszyło mnie sumienie że na początku podjechałem autobusem, wydłużyłem odcinek leśny po opuszczeniu Mieni (do czerwonego szlaku przez bunkry do bagien, dopiero tam zakręt w stronę Aleksandrowa).
W Aleksandrowie pętelka się zemściła, po dotarciu na asfalt na górce za zajezdnią 115 miałem już dość, dlatego tam zakończyłem bieg
Czas nieco poniżej 3h.
Data: Pon Gru 05, 2005 10:27
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Wszystkie Grupy
Odpowiedzi: 3742
Wyświetleń 119299

Zobacz cały wątek

no nie.. oni mają b.atrakcyjne piosenki. choc nie wiem, czy turystyczne mimo to nie wszystko musi byc o dreptaniu po szlaku czy zawierac słowo "schronisko" by być turystyczne
Data: Pią Mar 21, 2008 1:11 pm
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Muzyka
Odpowiedzi: 114
Wyświetleń 4121

Zobacz cały wątek

Długo się zastanawiałem w którym wątku zamieścić niniejszy wpis.
Równie dobrze mógłby on pojawić się w radosnym wątku pt. KOŃ, ale w końcu zadecydowałem, że zamieszczę go tutaj i to pomimo, że post po poście, no wiecie...podobno niekulturalnie.

Otóż zastanawiam się skąd się biorą takie pomysły?
Skąd w repertuarach uznanych, szantowych wykonawców takie "kwiatki"?
Nie chcę nikomu dowalić, nie chcę być niegrzeczny, chcę tylko szczerze podzielić się z Wami swoimi uwagami.
Zaznaczam - to jest NA TEMAT, ponieważ repertuar danego wykonawcy wpływa na jego wizerunek, a jeśli jest to wykonawca ze sceny szantowej, to również na WIZERUNEK SZANT w pojęciu ogólnym.

Zatem do rzeczy.
Stawiam taką tezę:
jeśli GWIAZDY mogą, to WSZYSCY INNI też mogą.
I przestaje mnie dziwić fakt, że na koniec koncertu zespołu "X" usłyszałem "To już jest koniec" Elektrycznych Gitar, i przestaje dziwić mnie fakt, że ktoś tam gra motyw przewodni ze "Skrzypka na dachu", i przestaje dziwić mnie fakt, że słyszałem na koncercie "szantowym" hicior Britney Spears (nie wiem, czy dobrze napisałem:)), i nie dziwię się temu wszystkiemu:
"Jesteś szalona", "Bal na Gnojnej", piosenka o Puszkinie, rosyjskie dumki, Edward Stachura, piosenki rajdowe, turystyczne i Bóg wie, co jeszcze.
A wszystko znajduje się w worze pt. SZANTY, dobra, w ogólnym pojęciu, ale jednak SZANTY.
I nie dziwię się już BARTOSIKOWI...

I gdzie tu spójność? Nie ma nawet spójności w warstwie tekstowej.
A "KOŃ"? Czyżby zabrakło inwencji twórczej? Czy trzeba sięgać po twórczość innych, dopisywać własne, dalekie od oryginału teksty?
Sam jestem tekściarzem. Mam na Ukrainie Rodzinę. Ileż tam pięknych pieśni!
I co? Mam je "uszantawiać"?
GWIAZDY MOGĄ, TO JA TEŻ.
Żartowałem, nie zrobię tego NIGDY.

Dlaczego o tym piszę?
Zamieniam się na chwilę z przypadkowego słuchacza. I co słyszę?
Ano słyszę rosyjskie dumki! Czy tego chcę?
Mój kolega, Evgen Malinowski (rodowity syberyjczyk), ten, to dopiero śpiewa pieśni rosyjskie!!! Aż dech zapiera!
Czasem słyszę, że ten, czy ów zaśpiewał "szantę".
Śmiejemy się z pana Wiśniewskiego i jego piosenki o "Pięknym marynarzu"", a CZY SAMI JESTEŚMY BEZ GRZECHU?
Czy ktoś z Was pomyślał, że sami możemy być obiektem kpiny?

Z łatwością mogę napisać tekst o tematyce morskiej do "Hej, sokoły". Czy o to chodzi?

Kiedyś przyprowadziłem swojego kolegę na koncert "szantowy".
"Grzywa, toż to jakieś wesele!" - podsumował.
Biesiadne zapędy niektórych wykonawców wykrzywiają w oczach słuchaczy wizerunek nas WSZYSTKICH.

Spójrzcie na zespół "Zejman&Garkumpel", spójrzcie na zespół "Spinakery".
Przyszywamy im różne łaty, ale te zespoły są KONSEKWENTNE.
To w zespołach cenię najbardziej.

Często spotykam się z takimi prośbami:
"Grzywa, zagrajcie "Wehikuł czasu", zagrajcie coś AC/DC, zagrajcie coś Perfectu."
Czy mam napisać polskie słowa do "Highway To Hell", albo zmienić tekst na żeglarski do "Nie płacz Ewka"? Chyba nie o to w tym wszystkim chodzi?

Ryba psuje się od głowy. Czasem warto o tym pomyśleć zanim wytknie się zespołowi "X", że gra podczas szantowych spotkań "Whisky" z repertuaru zespołu DŻEM.

Pozdrawiam serdecznie, Grzywa.

PS. A podobno jest TYLE jeszcze szant do "przerobienia". Czy już sie skończyły? Jak to jest?
Data: 2008-01-18, 08:59
 
Wątek: Zobacz temat
Dział: Rozmowy o pieśniach mórz i oceanów
Odpowiedzi: 355
Wyświetleń 20299